piątek, 13 czerwca 2014

FASHION: Something about weddings


Czy wy też tak, jak ja uwielbiacie śluby?
Zawsze, kiedy stoję w świątyni podczas tej pięknej, romantycznej ceremonii i słyszę słowa przysięgi jestem bliska wzruszenia. Chyba każda dziewczyna marzy o podobnej przyszłości dla siebie. W wyobraźni widzi białą suknię, czerwony dywan usłany płatkami róż i tego jedynego, w którego oczach znajdzie swój cały świat...no teraz już może przesadziłam, ale przyznajcie, śluby mają w sobie coś niepowtarzalnego!♥






W ubiegłym tygodniu miałam okazję gościć na jednym z nich. Wcześniej jednak, podobnie pewnie, jak większość zaproszonych pań, spotkałam się z pewnym ogromnym problemem...w co tu się ubrać?
Zawsze największy dylemat mam z tym, co wypada, a co nie. Biała sukienka? Biały podobno jest kolorem panny młodej. Czarna? Czarny na ślubie przynosi nieszczęście nowożeńcom. Za krótka? Też źle. Nikt nie chce chyba być obiektem plotek i narzekań wszystkich starszych pań zgromadzonych na sali.
Po wielu przymiarkach i poszukiwaniach zdecydowałam się na dość prostą, długą sukienkę z niewielkimi wcięciami w talii. Początkowo była czarno-biała, ale pranie...chyba jej za bardzo nie służy. :)
Całości dopełniają czarne, delikatne dodatki; niewielka kopertówka, kilka bransoletek oraz moje ukochane, niezastąpione, idealne szpilki, w których przetańczyłam całą noc!











sukienka-no name/bransoletki-h&m/szpilki-deezee/kopertówka-no name/okulary-pimkie





M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz